poniedziałek, 17 października 2011

27 Warszawski Festiwal Filmowy - Oddech

Oddech / Atmen
reż. Karl Markovics, AUT, 2011
93 min.




To był jeden z najbardziej obleganych filmów na festiwalu. Bilety na wszystkie trzy projekcje rozeszły się chyba jeszcze w przedsprzedaży. Jak widać, wyróżnienie nagrodą „Najlepszy film europejski” na tegorocznym festiwalu w Cannes, nie tylko zobowiązuje, ale też przyciąga. Nie inaczej było więc i ze mną. Również przyległem do niego jak mucha do żarcia i z góry uznałem, że to jeden z najważniejszych filmów na tegorocznym festiwalu. Nie zawiodłem się.

Karl Markovics jest dosyć znanym w Austrii aktorem. Tak jak wielu jego kolegów po fachu, także i on spróbował swoich sił w roli reżysera. Oddech to jego ekranowy debiut w nowej roli, tym bardziej więc należy pochylić nisko głowy, że już w pierwszym podejściu osiągnął tak wiele. I nie chodzi tu tylko o nagrody i liczne nominacje. Reżyser osiągnął sporo także dzięki walorom artystycznym jakie biją z jego produkcji. To bardzo bezpośrednie kino. Mocno dramatyczne, zagłębiające się w psychologicznym ludzkim aspekcie i jego meandrach. Wyalienowane i tak bardzo dzisiejsze. Film o samotności i poczuciu wyobcowania w środowisku, ukazujący mozolną próbę dostosowania się do brutalnych realiów w nim panujących.

Zwolniony warunkowo z aresztu dla młodocianych przestępców Roman ma małe szanse na powrót do normalnego życia. Nie ma rodziny i słabo radzi sobie w kontaktach społecznych. Po kilku nieudanych próbach podjęcia pracy, Roman zostaje w końcu zatrudniony na okres próbny w miejskiej kostnicy w Wiedniu. Pewnego dnia ma do czynienia z ciałem martwej kobiety, która nosi to samo nazwisko co on. Roman zaczyna się po raz pierwszy w życiu zastanawiać nad swoją przeszłością. Zaczyna szukać swojej matki.

Na pierwszy rzut oka klasyczna historia. Młody chłopak z poprawczaka zmaga się z tkwiącym w nim buntem, niezrozumieniem otaczających go ludzi, nieufnością i samotnością. Porzucony za dziecka przez młodą matkę próbuje to wszystko jakoś okiełznać, ale sam nie daje rady. Potrzebuje więc wyraźnego bodźca, instynktu, czegoś co na niego wpłynie i brutalnie nim wstrząśnie. Za drogowskaz prowadzący do znalezienia właściwej drogi posłużyła mu bardzo trudna praca przy nieboszczykach. Markovics w bezpośredni sposób ukazuje ludzkie zwłoki, które szokują na ekranie widza w taki sam sposób jak naszego głównego bohatera. Stąd łatwo się z nim identyfikować. Wspólnie więc próbujemy się do tego wszystkiego przyzwyczaić i odnaleźć w nowej sytuacji, a być może kto wie, możliwe, że także poruszy to kogoś w podobny sposób jak młodego Romana.

Podoba mi się realizacja filmu i klimat. Minimalistyczne podejście, ale szalenie perfekcyjne w formie przekazu i montażu. Bardzo wnikliwy wgląd w ludzką psychikę skutecznie odzwierciedlający nasze stany w chwilach, kiedy stajemy twarzą w twarz z trudnymi do pokonania problemami. Świetna gra Thomasa Schuberta. Jego mimika twarzy, sposób przekazywania widzom siedzącego w nim bólu, wręcz krzyczą do nas swoim przekazem. Faktycznie, mocne kino i wyróżniające się z tłumu jemu podobnych. Po seansie panowała długa cisza. Oklaski pojawiły się chwilę po niej. Mam nadzieję, że Oddech trafi do naszych kin.

4/6

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza